Loading

Obóz cz. 2 „Ptaki (już nie) kapią” KSA/WMS

received_1440761256291143

Obóz cz. 2 „Ptaki (już nie) kapią” KSA/WMS

Obóz w UW w liczbach:

26lip 26lip2 26lip3

26.07

Znowu kapie…. Ptaki siedzą poza rezerwatem, a plażowiczów za mało by je przegonić do nas. Dorosła batalionica się złapała i to dziś najfajniejszy ptak. Jednak absolutnym przebojem jest alpinia z turecką obrączką. Pierwsza taka u nas! Marta-dzięki! Wyścigi zgrzypików i prace ręczne. Kierownik zaniemógł ale jeszcze dziczy.an tr 225290607_1233639807106882_6263412102829854006_n 222223783_530663545053916_4378527935562962005_n

25.07

W drużynie pojawił się wybitny skrzydłowy (MKZ) i od razu wynik ligowy zaczął się wyraźnie zwiększać! Dwóch skrzydłowych, dość dobry pomocnik i rozwijający się obrońca daje szansę na podgonienie ligowego wyniku. Nowa plandeka to porażka…. tak jak legendarna studnia murzyńska, choć ona ponoć kiedyś dała kilka kropel wody….  Aha, są też jakieś ptaki, ale mniej, choć ponad 40. Staramy się przebłagać siły natury ogólnie znanymi metodami i może jutro będzie lepiej.

221026302_945064142954429_7623644741771460449_n 220077481_263258778503823_3170570799972235026_n 224681500_519550055962531_8149295555285504272_n 224994509_176467161079389_4112793238828790378_n

24.07

Zdecydowanie to nie jest już kapanie i chyba czas zmienić nagłówek. Siewki ruszyły! Poranny obchód zerowy, ale kolejny to już było to! Dziś zablachowaliśmy 105 siewek. Do tego 3 alpinowe kontrole: Londyn, Sztokholm i jakiś Polak. Bonusy w postaci teminka i minuty. Kaziu – dzięki za wsparcie w postaci mleka. Kulingowski duch w ludziach nie ginie! Nawet po wielu latach. Boisko wciąż duże, ale pojawili się nowi zawodnicy! Nawet literówki w blogu nam nie straszne!

23.07

Jest szlamnikowo! Cała wczorajsza jedenastka już chodzi z Kulingowskim paszportem. Pojawiają się nowe i na bieżąco je wyłapujemy w dwa wacki czekające na strategicznych pozycjach. Morale wysokie i skutecznie je trzymamy wysoko!.Taaaakich pierogów możecie tylko pozazdrościć! Zgodnie z  przewidywaniami ptaków coraz więcej i już nie było pustych obchodów. Tylko w innej lidze jakaś porażka, bo boisko bardzo duże, a poważny zawodnik tylko jeden. Jutro wymiana części załogi.

1 221956331_1008493766578552_4702656151504423522_n

22.07

Można by pisać o pysznych, domowych powidłach od Sławki, naprawianiu wacków (jest ich 35), zawleczce od mleka z napisem Specjal JP2021 (WMS po tylu latach bezowocnych, licznych prób!),  albo o trzecim prawie Wodza (o tym będzie później). To wszystko nic! Od wczoraj na końcu cypelka łaziło stadko 11 szlamników. Najpierw była obserwacja (prześliczne godówki!), potem mocno przemyślany plan i ustawienie systemu dwóch wacków, tak by szanse były jak największe. Strategiczne opóźnienie obchodu o 15 min. Efekt: 5 lapponiczek i kanucik jako bonus. Wszystkie lapki z jednego wodnego wacka. Potem jeszcze dwa śliczne samczyki w tym samym wacku. Takie rzeczy tylko na Kulingu! Długi obchód ma 4694 wuemesokroków, a mały 1445 tychże.
2 3 1 220053863_1140481813140883_957800614853646010_n

21.07

Od rana akcja pod kryptonimem MYSZ – szorowanie i dezynfekowanie plamy pod materacem. Zwierzątko chciało z nami zostać na zawsze, niestety w nocy zdradził je zapach… Po południu wodowanie kajaka z kierownicy i zmiana kierownictwa. Droga Załogo – dzięki za cudowne dni w UW i do zobaczenia za rok!

received_1191774684660155 20210721_155510 20210721_175935

20.07

Błony śluzowe odkażone wczorajszą czosnkową kolacją – od razu wstajemy wzmocnieni. Na porannym bóbr zostawia kolejne znaki na piasku – tym razem litera „A” i zaostrzony kołek. „A” jak alpina – to wróżba! Ale ten kołek? Hm… No i wróżba się sprawdziła! Na jednym obchodzie, w jednym z nowo postawionych wacków złapało się aż 12 alpin! Tym samym dzienny wyniczek osiągnął zawrotne 34 ptaki :) Morale załogi podskoczyło, więc skręciliśmy i dostawiliśmy kolejne wacki. Tak nas ta alpina zaskoczyła, że kisiel dla pięciu osób rozlany został w cztery kubki – ot, taka obozowa matematyka.

20210720_224216 20210720_104355 IMG_20210720_120833 20210720_235302

19.07

Rano dwiedził nas SZB z deserem. Podczas poszukiwania sieweczkowych dzieci, Prezes niechcący zrobił nalot na chatę bobra, który to zaszył się w bujnej kępie rdestów przy Zatoce Zmiennej Wody. Od tej pory omijamy ją z pewną rezerwą. Poza tym dziergamy wacki, montujemy i dostawiamy. Marcin zlokalizował świeży depozyt gluta przy końcu cypla, więc udaliśmy się tam z pielgrzymką z wackiem. Na obiad 109 pysznych ruskich pierogów, a wieczorem odkażająca kolacja – kanapki z czosnkiem.
20210719_063412 20210719_152837 20210719_082351 received_200481042026468

 18.07

Kapało po jednym, w końcu obchód o 14 przyniósł kilka alpin i… tyle było nadziei na dziś. Z dnia ledwie 10 siewek, czyli o jedną lepiej niż wczoraj – zawsze to jakiś sukces. Szpaki próbują ratować sytuację i nawet jeden wlazł do wacka. Za to pogoda rozpieszcza aż miło. Nieodpowiedzialni turyści lądują na awaryjnych w rezerwacie, bo w tej fali nie umieją opanować wypożyczonego jachciku, eh… Obóz wzbogacił się o dzieło sztuki wykonane przez Marcelinę i teraz trudno będzie wstać od stołu
20210718_205320

17.07

Nie wiemy, co kombinują bobry, ale ekipa otwierająca wacki natknęła się na wyszurane przy wacku serce i pogubione gałęzie. Hmm… Ptaki nadal na wakacjach, ostatni obchód dobił do dziesiątej siewki. Ale dołożyliśmy nowy gatunek dla sezonu – łęczaka. I to aż trzy osobniki. HUK wyjechał, zrobiło się smutno i już tęsknimy 🙁
20210718_175446
20210718_143522

16.07

Do południa piekarnik, na szczęście genialna plandeka by GZA i AJN daje ożywczy cień. Zdążyliśmy zrobić zapas wody, bo przyszła zmiana aury i powiało z północy. Koniec upałów! Muszki gryziuszki nieco odpuściły i nawet pojawiły się jakieś alpinki, ale w wacach szału nie ma – z dnia skromne 11. Lodówka chłodzi aż miło, więc margaryna nabrała przyzwoitej konsystencji, a plomby przypominają o swoim istnieniu. Wyjechała AWŁ i z kierowniczego trio zrobił się duet.
20210718_144937
20210716_134046 received_4138674389521219

15.07

Do obozu wreszcie dotarła lodówka i nawet działa! Dzika zainaugurowała to cudo smakiem północy. HUK stoczył walkę z węgorzem, po czym okazało się, że morze podarowało nam go w stanie lekko odbiegającym od świeżego. AWŁ niestety nie przyjęła tego daru na kolację. Muszki gryziuszki (choć tu powinno być mocniejsze słowo) uaktywniły się w upale, wieczorem zaś zmianę przejęły komary. O ptakach nie piszemy, nędzna dwucyfrówka z jedynką z przodu… Na pocieszenie genialny sernik od Wojtka i owocowy kompot od PNG.
20210715_12194120210716_145600 20210715_152625 20210715_225355
MWT

MWT

Comments are closed here.