Loading

Obóz cz. 2 – Wzloty i upadki lipcowe (PNG+AWŁ)

37023391_1795827690486265_2352442296273731584_n

Obóz cz. 2 – Wzloty i upadki lipcowe (PNG+AWŁ)

21 lipca:
Jedzenie jak zwykle wyśmienite. Dziś łazanki na kapuście z morza. Kobiety zdominowały obóz. Ptaków oporowo. Ponad setka, w tym 2 ostrygojady i kontrola ze Sztokholmu. Nowe siły wraz z bonusową dawką kalorii dzielnie wspierają tych nieco zmęczonych. Bielik pożarł nam srebrzaka.

37539388_1235773853225446_1124989412430577664_n

37633992_260324648078679_4758476271048982528_n

20 lipca:
Dzień zaczął się owsianką z owocami. Na obiad był owsik (czyli krupnik na owsie). Zdrowa dieta nie przełożyła się na liczbę złapanych ptaków, więc na kolację była kiełbasa. Tropikalne temperatury zatrzymały turystów na plażach, więc dziś trochę spokoju. Niestety ptaki też plażowały i nie chciały współpracować. Zostało więc plażowanie i lektura Puszkina w czarnej obwolucie. Co prawda złapał się pierwszy kwokacz, ale przelotu jak nie ma tak nie ma.37394267_257926738318470_7377026829653114880_n

37421686_1234586216677543_5109339876105388032_n

37530103_1234585223344309_3379939580332474368_n

19 lipca:
Ptaki biegają wokół wacków a my za nimi. Może trzeba rzucić wackiem aby się coś złapało. Walczyliśmy o 400 a okazało się że o 500 nam chodziło. Zabrakło kilku, ale cóż. Pierwszy kamusznik na otarcie łez.37394267_257926738318470_7377026829653114880_n

 

18 lipca:
Od rana niespodzianka: ptaki w wackach. Przez cały dzień ptasio przyzwoicie. W sumie dziś 62, w tym 3 kontrole z kolorowym Węgrem. A na piękne zakończenie dnia cyraneczka. Jak ptaki się łapią to i zjeść porządnie trzeba, więc dzień pyszności: racuchy w dwóch smakach i karkóweczka.
37283769_10156444714863290_58050541749534720_n

37322697_1232445226891642_5808883460420403200_n

17 lipca:

Pada, śpimy, pijemy sok Nagóra i jemy dżem. Mikrego. Sok nie pomógł bo do 400 zabrakło 1 (nie wiem jak oni liczą – przyp. red.). Dziś 18 czyli każdy złapał 2 ptaki.37283769_10156444714863290_58050541749534720_n

16 lipca:
Pogoda taka, że obchód i prysznic w jednym. Ptaki powoli kapią ale gatunkowo urozmaicenie. Pierwsze piaskowce zbyt przepierzyły nam mózgi bo nie można było określić czy 0 jest 5 albo 9. I co powinno być pierwsze. Odbyły się nawet konsultacje z WMS, ale i wódz nie był w stanie poprawnie wskazać odpowiedniej cyfry. My i tak wiemy swoje. Może to sprawiło, że dzisiejszy dzień miał 48 godzin. Ale tu czas nie gra roli. Były zakupy z bonusem od Nagóra. Specjalny eliksir na złego. Zły w postaci rudzielca nie odpuszcza.

20180715_090613

20180715_045038

20180714_215331

 

15 lipca:
To było tak dawno, że już nie pamiętamy.

20180711_114425

20180711_134000

20180710_220249

14 lipca:
Dołek dopada kierownika: 6 siewek. Turyści napierają na plażę przed rezerwatem przez co załoga się nie myje i odbija się to na wspólnym bytowaniu. Zaczynamy odprawiać rożne rytuały aby przyciągnąć siewki do wacków. Prezes szuka sieweczek i trasę obchodu buduje w kształcie slalomu z przeszkodami. Wiara jest naszą ostatnią nadzieją na lepsze czasy.

 

13 lipca:
Ptaków coraz mniej, mniej. Depresja dopada. Załoga też się powoli kurczy. Załoga za narada kierownika wyżywa się literacko w zeszycie załoganta. Wieczory spędzamy na dyskusji dotyczącej przyszłości po biologi i co będzie z nasza edukacja.37129412_2031498376901405_6337057948409266176_n

20180711_210644

20180712_043413

20180714_205453

12 lipca:
Wyniki spadają. Liczba załogi wzrasta. Pogoda nie rozpieszcza, ale za to dotarły posiłki z Carpatiki w postaci Huberta i Gosi. Wolny czas spędzamy na czytaniu książek, spaniu, graniu w gry planszowe i piciu wysokoprocentowego mleka :):)

37113086_2031500396901203_7045361281733230592_n

11 lipca:
Mieliśmy dwa ptaki z paszportem szwedzkim i jednego Holendra.

37161573_2031499873567922_1930112389622005760_n

10 lipca:
Dzień minął pod znakiem działań gospodarczych. Sprzątanie, zakupy i bieżące obrączkowanie. Załogantka Basia zadowalała załogę i kierownika swoim kunsztem kulinarnym robiąc mielone z ziemniakami i mizerią na obiad. Wieczorem wyczarowała placuszki marchewkowe z czosnkiem. Wieczór minął pod znakiem oglądania półfinałów mistrzostw świata w piłce nożnej. Osoby nie interesujące się tą dyscypliną były oddelegowane do obchodów (załogantka Gabriela).37023391_1795827690486265_2352442296273731584_n

9 lipca:
Wczoraj pierwszy dzień mojego kierowniczenia (PNG). Pogoda dość łaskawa pozwalała odpocząć. Załoga dzielnie pracowała na punkcie mimo chwilowego załamania pogody i trudności w powrocie ze Świbna z wodą. Wieczorem gry i zabawy integracyjne przy mleku.

 

wcześniejsze relacje:
rozbijanie i pierwsze dni

SZB

Comments are closed here.