Loading

Obóz cz. 1 – Rozbijanie i pierwsze dni (PRD+GZA)

36867552_1786779964724371_7490819419770191872_n

Obóz cz. 1 – Rozbijanie i pierwsze dni (PRD+GZA)

Relacje, które dotarły są na razie szczątkowe i raczej nie będą uzupełnione. Choć być może czeluście internetu skrywają niezbędną wiedzę o tym co było. A może ktoś jeszcze się pokusi o fotorelacje z rozbijania? Tymczasem dużo zdjęć zrobionych przez Kasię (KSA).
37123201_1798351883567179_4668075417150685184_n

2 lipca:
Zaczął się trzeci dzień obozu, stery kierownika trzyma PRD. Domek stanął w rekordowym czasie już pierwszego dnia. Drugiego dnia po południu stały już pierwsze wacki. Po łaszce kręcą się miejscowe sieweczki obrożne. Silny wiatr z północy zalewa fokom łachę, a nam porwał w krzaki kulingową flagę… Ale przetrwała! I tymczasowo zdobi wnętrze domku. Wczoraj na obiad nadwiślańskie danie jednogarnkowe, a dziś montowania wacków ciąg dalszy.

37101509_1798349370234097_2308102350989950976_n  37167364_1798349820234052_2140185828549197824_n 37189702_1798348376900863_5374742814611472384_n 37214740_1798350683567299_9162344588847874048_n 37228681_1798351536900547_202513377363230720_n
3 lipca:
Zły przywiewał codziennie po kilka alpinek, aż w końcu dziś coś się złapało! Z dnia 4 zablachowane plus pliszka siwa. Po wydmie grasuje dudek. Udało się z powodzeniem zatknąć flagę na maszcie. PRD doszlifował obóz na blaszkę i zamontował elektrykę. Wieczorem kierownictwo przejął GZA, który przywiózł upalną pogodę oraz… komary 🙂 Prezes SZB dowiózł lodówkę (ta z cypla ulotniła się), można chłodzić co komu się podoba.36779260_1786748134727554_6002297567314968576_n 36810065_1786752154727152_4435683343878586368_n 36741731_1786745331394501_2319488725903474688_n 36745609_1786745528061148_4572453609597304832_n 36747139_1786779601391074_366498007568351232_n 36758521_1786753201393714_6882565872137797632_n

6 lipca:
W wackach i na wackach głównie pliszki, alpina skąpo kapie. Nad łachą rybitwy z 5-ciu gatunków i cudne mewy małe skrzeczące jak gumowe zabawki. GZA uczy załogę plecenia bransoletek, co by cerowanie wacków szło sprawniej. Foki śpiewają nam przy kolacji.
36882681_1786779674724400_7677559649997946880_n 36712511_1786778641391170_2823591850638573568_n 36733973_1786779488057752_4796649278950866944_n 36808767_1786779824724385_3455936655813246976_n 36814468_1788284587907242_4961112389987598336_n

7 lipca:
Rankiem praktycznie nic się nie łapało, nawet pliszki dały nogę. Za to południu dosypało alpiną dając przez kolejne trzy obchody ponad 30 ptaków. Na niebie słychać kuliki obu gatunków, a na wieży język czeski. Wynik starcia Prezes vs. jeż nija 0:1.
36832203_1788283491240685_6980937846035054592_n 36800271_1788281387907562_5020019485654908928_n 36813850_1788281171240917_5001054138436419584_n 36832162_1786749751394059_6437513556970700800_n

8 lipca:
Alpina napiera! Z dnia przekroczona stówa siewek. W bonusie dwie brytyjskie blaszki na alpinie. Brexit? W domieszce krwawodzioby, biegusy krzywodziobe i młoda rybitwa białoczelna. Turyści oblegają edukatorów po obu stronach UW. Rano stery po GZA przejmuje PNG.
36773124_1786750258060675_8758889710547369984_n 36784800_1788281071240927_7313061593950978048_n 36832209_1788281291240905_6583655252350730240_n36839556_1788281297907571_4413100191087853568_n

SZB

Comments are closed here.